Edycja 31-2005R.

I nagroda

ELA GALOCH

Hiszpańskie Madonny Procesja

 

Każde hiszpańskie miasteczko ma swoją Matkę Boską ~ Yirgen

którą stare kobiety przystrajają w girlandy jaśminu i wielbią

rozkładając szeroko ramiona aż modlitwa staje się ekstazą

maryjne święta wyznaczają pory roku i rozmowy z sąsiadką

ich obecność jest wyczuwalna na bazarach

w autobusach czy koszach z praniem

podczas częstych uroczystości – z mrocznych kaplic

„Najświętsze Panny” wynoszą

miejscowi dostojnicy w jaskrawych strojach bractw

za nimi – sprzedawcy migdałów i policjanci

w spiczastych kapturach pokutników

jak tamci z czasów średniowiecza – przy orkiestrze

dźwigają wyciągnięte z zakurzonych skarbców

kilkukilogramowe złote proporce i ogromne krzyże

połyskujące różnokolorowymi klejnotami z Boliwii albo Peru

majestatycznie sunąc kamienistymi uliczkami obok wiernych

i turystów

– pod przebraniami stają się anonimowi

jakby byli zupełnie sami – w najlepszej chwili

na odnowienie związku z Bogiem

 

Oddają cześć Najwyższemu przez krótki moment egzaltacji

prawie zmysłowo – wewnętrznie obcując

z figurami Maryi obnoszonymi przez place i dzielnice

ubranych w stroje hiszpańskich inflantek

zza haftów i jedwabi przenikają źrenice andaluzyjskich dam

bo w kościołach Chrystus stoi biczowany

a krew leje się karminową farbą

tam jego matka nie zawsze jest królową

częściej to Maria Dolores

o twarzy wykrzywionej krzykiem

pod mantylą zamykająca

łagodność Dobrego Pasterza

bolesna śmierć może „ oczyszczać ” się jedynie na corridzie

to iberyjska celebracja umierania niczym sakralny obrzęd

ruchy matadora – na chwałę Pana

do złudzenia przypominają kroki tancerza flamenco

II nagroda

RAFAŁ JAWORSKI

Ucieczka Trzech Magów

 

Kasper:

-Skrycie opuszczając Judeę kierowaliśmy się snem

Niezbyt godne to mędrca, do którego tytułu

mieliśmy wyraźne roszczenia. Sen nakazał ucieczkę

od bezbronnej Dzieciny. Karne kodeksy ery nowożytnej

za taki czyn karzą więzieniem. Dobrze, że nasze dary

mogły pokryć koszt ich drogi do Egiptu.

Oni na Zachód, my na Wschód – w popłochu

omijając Jerozolimę. Nie pamiętam, czy w naszych uszach

zapisany jest krzyk mordowanych niemowląt?

 

Melchior:

– Nie byliśmy bohaterami. Ale Gwiazda nad Betlejem

winna nam dodać nieco sił do cywilnej odwagi.

Odbyliśmy długą i ryzykowną podróż, a kiedy

odnaleźliśmy Zbawiciela zabrakło stanowczości.

Tyle trudu i tak mały efekt. Tylko jeden z Ewangelistów

zapisał nasze świadectwo. Powszechny Kościół

traktuje nas ze zbytnią estymą. Rozszczepia na miliony postaci

pod każdą z szopek czy grot narodzenia.

 

Baltazar:

-Upłynęły wieki, a jesteśmy daleko od naszych domów.

Być może nigdy do nich wrócimy, wątpimy w śmierć.

Myśleliśmy tylko o czterdziestu latach pustyni,jak było Izraelitom

po exodusie spod władzy faraona. Jesteśmy starsi niż Żyd

Wieczny Tułacz i jego odwrotnością. Nasz hołd

znaczy pewien etap cierpienia.

Herod Wielki szybko umarł i Święta Rodzina

osiadła w Nazarecie. Miasto podłe, ale bezpieczne.

Nie wróciliśmy na czas, kiedy Zbawiciel

powstał z martwych. Nasza mądrość

nie była potrzebna.

 

Wystarczyła jawnogrzesznica, paru rybaków,

celnik.

III nagroda

JACEK KAROLAK

Okulary

Zostawiła na stole okulary. Małe elipsy

przyczepione do zimnych drucików chwytają

błękitne światło, które wkrada się przez okno.

Jego ręfLeksy biegają po śnieżnej polanie

obrusa, jak dzieci obrzucają się śnieżkami

i śmieją się do ciebie, gdy czytasz.

 

Teraz zasnęła w drugim pokoju, a ty widzisz

jak okulary zaczynają śnić znaną bajkę

o dalekim kraju, gdzie renifery wiozą

w rzeźbionych saniach chłopca, w jego serce

trafił odłamek szkła zamiast śnieżki.

Przez chwilę masz wrażenie, że możesz

 

wyciągnąć ten kolec lecz sanie zatrzymują się

przed pałacem z lodu i chłód mrozi twoje palce,

dłonie sinieją i nic nie możesz zrobić. Patrzysz

jak chłopiec idzie posłuszny Królowej Śniegu.

Czytasz ten sen i czekasz by obudziła się,

przetarła i założyła okulary.

Wyróżnienie

ANNA DWOJNYCH

Bal marionetek

 

Są melodie

które kojarzą mi się z Deszczem.

Zakochać.

Zawahać.

Zamilczeć.

Za chwilę.

Zabłądzić.

Zakończyć.

 

Z ostatniego balu

pamiętam

opieszałość kelnerów

częstujących Życzliwym Uśmiechem

smutne palce Starej Panny

histerycznie zamknięte

na zegarku

Kopciuszka z wyszczerbionymi włosami

próżno wyczekującego

pantofelka z księciem

kucharkę ze szpulką siwych loków

poznającą w ukryciu

smak pierwszej miłości

Oczy dziecka z Biesłanu

zdumione

drapieżnością Dżungli Dorosłych

 

Gdy wyszedł ostatni gość

posprzątałam

Łzy.

Wyróżnienie

ARTUR MACI AK

Dwupokojowe z balkonem

 

w dwupokojowym z balkonem

kroki rozsypują się wysuszoną klepką

która wygięła się na progu

w wahanie stóp procentowych

rozstrzygnie rubikon

i piąta klepka z rękawa

klepka jak kości które rzuciłeś

 

dwupokojowe po przejściach

chce wypaść z obiegu agencji

nie-rucho-mości

która ćwiczy na mnie tricki

w rzutach kością niezgody

zawsze jedno oczko

na jej korzyść

nie godzę się na ten

układ

kostny

 

w poprzek

porządku rzeczy

odwołanych mebli

igielnego ucha raju

dwupasmówka jak karaluch

zawsze po stronie ucieczki

niecierpliwie tłoczona

 

kładka w dzień łowny

litanią stóp

 

bliskich sobie tylko przez

powtarzanie tych samych gestów

centrum handlowe

i rajska jabłoń

naprzeciwko

nagości adamowej

 

przybytku pojemności wybaw nas

od komunikatów radiowych

o coraz częstszych

samobójstwach wielorybów

Wyróżnienie

ANDRZEJ ZIOBROWSKI

Wyprawa po dobroć

 

przyszli nocą

pielgrzym, gwiazda i pies

zawołał pielgrzym w ciszy obłok

zaskomliła w odpowiedzi pustki pelargonia

nie dobudzono śpiących

księżyca na szczęście nie trudzono

z zapałem cerowano ciszę domu

słowami i pacierzem

z rozpaczy samotną gwiazdę w pół przecięto

na złość jej samej

teraz z siostrzaną drugą połową

osobno oświetlają zimne izby mroku

 

pies z radości nie skomlił lecz wył

bo biedak nie wiedział o tym

iż do sumień ludzkich wchodzi się klęcząc

to najzwyklejsza dialektyka psiego błędu

a pielgrzym jakoś sobie radził

przykryty zgrzebną chmurą zmęczony zasnął

 

ja też wołałem o miłość o wódki garniec

lecz posadzili mnie wśród skał

na pustkowiu

i byłem jak Prometeusz

żebrzący o rychłą śmierć

 

Wyróżnienie

 Wyróżnienie

Wyróżnienie

FRANCISZEK A. BIELASZEWSKI

PSEUD. FRANCESCO BERNARDINI

Wrażliwość

 

Trzecia godzina w nocy

na talerzu makaron

z przecierem pomidorowym

czekał na czarną godziną

po długim czasie ciepłe jedzenie

w chłodnej rzeczywistości

jak listopadowy świt

 

czytam wiersz Sawami Muktanda

Bóg jest z tobą

więc…

poezja jest jego domem

dlatego w niej tyle bólu cierpienia

dni bez zachodu słońca

nocy bez przebudzenia

 

To co zostało nazwane

przestaje być doskonałe

bądźmy Człowiekiem

Dobro samo się znajdzie

 Wyróżnienie

WANDA GOŁĘBIEWSKA

Tajemniczy ogród

 

gdzieś w kosmosie

albo jeszcze gdziekolwiek indziej

ukrył się tajemniczy ogród

ogród Pana Boga

każdy może tam wejść

bez klucza bez pomocy

kolorowych ptaków

jedwabna cisza

kładzie się na trawie

jak obrusy na weselnych

stołach

nikt jednak nie może znaleźć

przeźroczystej furtki

Mary Lennox

znalazła ją pod bluszczem

weszła i tchnęła w ogród

życie

w siebie w Cołin

w ogrodzie Pana Boga

życie kwitnie jak bez

przez cały rok

kwiaty drzewa ptaki

znają nasze niespełnione

marzenia

są tam nieukryte

pod żadnym kamieniem

czekają

Wyróżnienie

LIDIA IZABELA LACHOWSKA

Pamiątka mojej mamy

 

Mama zbiera pamiątki

najbardziej ceni pewien zeszyt

z kleksami na zaróżowione

j upływem czasu bibule

 

Ciemna oprawa może by nabrała blasku

gdyby zatańczył na niej księżyc

i noc sierpniowa

użyczyła gwiazd

 

Kartki jeszcze niedawno śnieżnobiałe

jak romantyczne stroje

Tamary albo Loty

teraz matowe

wypłowiałe

czekają na chłodny dotyk stalówek

a litery z trudem widoczne na stronach

układają się w słowa cichsze niż szept

 

Mama ceni ten zeszyt bo pozwala jej

dostrzec przeszłość choćby na mgnienie oka

Potem jak zwykłe odkłada go

i po raz tysiąc n-ty postanawia

nie odwracać się więcej

za siebie

Wyróżnienie

KRYSTYNA MAZUR

Wieże kościelne

 

wieże kościelne

łączą małe miasteczka

z niebem

skracając modlitwom

drogę do Boga

 

zapodziały się

wieże kościelne

w dużych miastach

zarosły je domy

na miarę ludzi

i ich ambicji

tu wszystko

jest większe

prócz modlitwy

i wież kościelnych

 

małe miasteczka

są bliżej Boga

Wyróżnienie

DOROTA RYST

Kawiarnia nieliteracka

 

kawiarnia bez serwetek

sala dla niepalących

szybka kroplówka latte machiato

 

zbyt głośna muzyka

z gatunku niezobowiązujących

 

tu nie przychodzi się żeby zapomnieć

tym bardziej nie żeby pamiętać

tutaj przychodzi się po to żeby być

ot, taka współczesna wielkomiejska ontologia

/bycie nie liczy się jeśli nie zostałeś zauważony/

 

po gładkich blatach stolików

toczą się gładkie rozmowy

polukrowane i puste w środku

jak francuskie ciastka

 

jakimż nietaktem byłoby pisać tutaj wiersze

Wyróżnienie

AGNIESZKA SAWICKA

 

Kawiarnia nieliteracka

 

kawiarnia bez serwetek

sala dla niepalących

szybka kroplówka latte machiato

 

zbyt głośna muzyka

z gatunku niezobowiązujących

 

tu nie przychodzi się żeby zapomnieć

tym bardziej nie żeby pamiętać

tutaj przychodzi się po to żeby być

ot, taka współczesna wielkomiejska ontologia

/bycie nie liczy się jeśli nie zostałeś zauważony/

 

po gładkich blatach stolików toczą się gładkie rozmowy polukrowane i puste w środku jak francuskie ciastka

 

jakimż nietaktem byłoby pisać tutaj wiersze

Wyróżnienie

AGNIESZKA SAWICKA

Przeciwko samej sobie

 

 

kołysana falą słodkiej drętwoty zamknięta w kręgu

przemilczanych słów niedomówień w zmrużonych rzęsach

odbijam się w podkrążonych oczach na krawędzi czasu

który trzyma mnie w ramionach w poczuciu osamotnienia

rozglądam się za aniołami

dusi się powietrze snuję się blada wśród marzeń moich

drżę o niewypowiedziane słowa które pachną mi we śnie

kuszą swoją innością

wyleczyć się z nałogu wspomnień które błądzą po

bezkresach sennego chaosu spięta agrafką

boli mnie pamięć powiewają paranormalnie firanki

pelargonie rzucają szkieletowe cienie na chodnik

umysł cięty przez brzytwę zmysłów zakrzepły ból

na twarzy moja kobiecość pachnie cynamonem

dotknęłam wzrokiem skulonych w pustym pokoju

białych piersi osłabiona ciężkim spoconym snem

z obfitego zapłodnienia wsłuchuję się w każdy

dźwięk mojego ciała rozlewa się cisza na ścianie czasu

próbuję ukryć się w ramionach banalnej prawdy

która rośnie

niewypowiedziana

myśli zbite w kłębek a w gardle dusi zaschnięta ślina

gładka jak cień na wrażliwy szept

rozplątuję sznurowadła słów

tu nie ma spraw pilnych ani obcisłej pamięci

tylko bezszelestny oddech przesypuje się w klepsydrze

nocy i omija słowa

jak widać można po drodze gubić niewygodne uczucia

wstaję i rozczesuję sen

Wyróżnienie

ALICJA WIŚNIEWSKA

Strefa O

 

komórka

łączyła ich jak nić

w najodleglejszych zakątkach

 

mówili o tęsknocie, miłości

pracy, drobiazgach

 

11 września usuwał awarię windy

w Worłd Trade Center

 

nie zadzwonił w porze lunchu

i później już nigdy

 

widziała na ekranie

osuwające się ściany

dym i płomienie

najwyższych zniczy Nowego Jorku

nad mogiłą nieodnalezionych

 

zamykała wyobraźnię

 

by nie dociekać których los podzielił –

spalonych, zatrutych

uwięzionych wśród metalowych konstrukcji

czy skoczków bez spadochronu

 

bała się spojrzeć

w martwe oczodoły czasu

bez niego

pogodzić się ze strefą O

komórkę zostawiała włączoną

Wyróżnienie

ANDRZEJ ZIOBROWSKI

Wyprawa po dobroć

 

przyszli nocą

pielgrzym, gwiazda i pies

zawołał pielgrzym w ciszy obłok

zaskomliła w odpowiedzi pustki pelargonia

nie dobudzono śpiących

księżyca na szczęście nie trudzono

z zapałem cerowano ciszę domu

słowami i pacierzem

z rozpaczy samotną gwiazdę w pół przecięto

na złość jej samej

teraz z siostrzaną drugą połową

osobno oświetlają zimne izby mroku

 

pies z radości nie skomlił lecz wył

bo biedak nie wiedział o tym

iż do sumień ludzkich wchodzi się klęcząc

to najzwyklejsza dialektyka psiego błędu

a pielgrzym jakoś sobie radził

przykryty zgrzebną chmurą zmęczony zasnął

 

ja też wołałem o miłość o wódki garniec

lecz posadzili mnie wśród skał

na pustkowiu

i byłem jak Prometeusz

żebrzący o rychłą śmierć