Edycja 43-2017R.

Nagroda Przewodniczącego Katolickiego Stowarzyszenia ,,Civitas Christiana”

za wiersz poświęcony Prymasowi Polski Stefanowi Kardynałowi Wyszyńskiemu

 

KAROLINA KRÓL

 

Kardynałowi

Zanim dojdzie się do klasztoru w Komańczy

Trzeba długo iść przez las.

Ciekawe, ile kroków postawił w tym lesie.

Nim zdecydował się na ten jeden krok.

Nim zaczął pisać.

Same siostry w klasztorze w Komańczy

Są miłe i uśmiechnięte.

Ciekawe, ile razy on się do nich uśmiechał.

Nim zdecydował się uśmiech wysiać

narodowi.

Gdy zaczął pisać.

Na ścianach w klasztorze w Komańczy

Wiszą kopie zdjęć i listów

Ciekawe, ile listów wysłał i otrzymał.

Nim w końcu poczuł się Pawłem

l napisał.

 

I nagroda

KACPER PŁUSA

 

modlitwa II – błagalna

nigdy nie prosiłem cię o zbyt wiele, panie, są dni, gdy mam ochotę cisnąć ci w twarz różaniec, od kiedy pisałem po raz ostatni, nie ustaję w miłości, obraziłem cię następującymi grzechami:

 

próbowałem przekroczyć siebie i do końca trzymać za rękę tę jedną jedyną bliską mi kobietę, co zawstydzi pięknem i dobrem twoje chóry anielskie, gdy nadejdzie pora proszę o spotkanie.

 

są dni, gdy nie chce mi się mówić, ani pisać a w pewnym wieku trzeba nauczyć się milczenia, to smutne, mimo że mam dwadzieścia cztery lata, już wiem, czym jest poezja, która nie ocala.

 

II nagroda

KAROLINA KRÓL 

 

Janowi

Pewnego Ranka

A smutny to był ranek

Jezus powiedział do mnie

Chodź

Nie sposób nie słuchać wezwania

Zatrzymać serce

Co aż rwie się z piersi

Z tęsknoty

Wyciągał ręce tak bezpiecznie

Choć z dołu tchnęło mrokiem

Jak rozpaść się i złożyć z powrotem

 

Przepaść

Jak rozpadlina w głąb serca

W tę czerń

W którą się nie zagląda

A ręce czekały na mój ruch

Czekały cierpliwie

Wykonałam go

Ostatnią odważną myślą

Krzyknęłam

Nie

Spadnę

Uśmiechną się

Chodź i nie patrz w dół

Głuptasie

Ja jestem

To spojrzenie

Jak otwarte niebo

Odbita wzdłuż i wszerz

Niebo rozdarte

Krwawiące

Poranną grudniową rosą

 

Wyróżnienie finansowe

DOROTA SUWAŁA

 

Tak bardzo niepodobni

Niekochani

kiedy żyją nie całkiem

odchodzą odwracając wzrok

 

Kochani

trwają nawet wtedy

gdy Bóg zamknie im powieki śmierci

a otworzy Życiem

 

Tak bardzo niepodobni do mojego bólu

wiernego jak pies

co sterczy pod bramą Nieba

ze spuszczonym ogonem

Wyróżnienie finansowe

 

DŻESIKA WERONIKA SZYMCZYK

 

Pasja

Pośród szpitalnych ścian

Jesteś tylko w moim chorym sercu

 

Serce, może taka jest

Moja misja tutaj

Zabrałeś mi pasję

W zamian otrzymałam

Zapas łez na wszystkie te

Trudne noce, w których

Próbowałam pogodzić się

Z tym co uczyniłeś

 

Nie zdawałam sobie sprawy

Że tamten krok na murawie

Był moim ostatnim

Ty już wiedziałeś

 

Może przeżyłabym to inaczej

Może uczyniłabym znak krzyża

 

Wiesz, to chyba jednak była

Dobra wymiana

 

Teraz proszę o siłę

Mocne serce

Resztę ogarniemy razem

Wyróżnienie finansowe

 

LAURA CHUCHLA

 

Pierwszy grzech

Początki podobne

poranek bez paciorka

paciorek bez skupienia

wino nie krew

 

Potem już tylko

noże, piły i siekiery

zawinięte w białe

chusty

 

Potem już tylko

węże wkoło piersi

diabły na podeszwach

przekleństwa na sen dobry

 

Aż się przebudzi w nas

ten pierwszy grzech

od którego już tylko

długa droga przez wieki wieków

 

do godziny naszego wskrzeszenia

Nagroda Dyrektora Instytutu Wydawniczego ,,Pax”

KLAUDIA CHUDOWOLSKA

 

Chłopiec obozowy

My little boy, jakże kruche są twoje

rączki urodzone w niewoli

ćwiczone wyćwiczonym batem.

 

I jaki angielski spokój drzemie

w twych ustach i w twych dłoniach.

Ile masz cyfr na przedramieniu,

tyle razy będziesz umierać.

 

Chleb zapleśniały jedzą szczury w ukryciu.

O, Slicha! – to ludzie,

a tak im z oczu patrzy

jakby nie było jutra.

 

W snach uczyłeś się japońskiego,

by zostać kamikadze -ja ni krzty słowa –

Jeśli umrzeć, to przynajmniej godnie,

ale się nie dało.

 

Buty, które nosiłeś noszą inne stopy

wrzodem przystrojone jak na wesele.

Oddałeś je w testamencie –

taka poezja co kątem ciśnie się w oczy.

 

My little boy, kołysankę zaśpiewam

na wieczne dobranoc,

ale ty słuchać nie chcesz.

Nasze i cudze słowa ubrane jak każą,

w szeregu niezmiennie jak kolory tęczy.

 

Prujesz swą gwiazdę ramienną,

a krzyżyki masz w oczach – taka gra:

jak w jednej linii trzy gwiazdy – to strzelają.

jak w jednej linii trzy krzyżyki – to już nie żyją.

 

Woda kapie z ludzkich ciał.

Zbierają ja w dzbany. To krew nie woda.

Polewka.

 

I twoja matka trupioblada lichwiarka

z menorą pod spódnicą,

a mogła tam schować ciebie.

 

My little boy, taka subtelna wydaje się pani kapo

O białej cerze anioła

bezlitośnie zakrywa usta dłonią

a ty się dusisz